Loading...

Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego

 
Loading...

Oqnisty Elmo - Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego

Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego - Oqnisty Elmo

Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego - playertube best videos

playertube best videos - Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego
Share to your friends - Kaczmarski - Epitafium dla Brunona Jasieńskiego
  • Views 236,583 times

Oqnisty Elmo
  • 1 months ago
Jacek potrafił...

Zapowiedź Jacka Kaczmarskiego pochodząca z albumu "Chicago Live".

"Kolejna piosenka dotyczy jednego z najwybitniejszych polskich poetów - futurystów, jest to Epitafium dla Brunona Jasieńskiego, który w latach 30 minionego wieku przeszedł dość skomplikowaną, typową ewolucję, typową dla swojej generacji - od futuryzmu do komunizmu. Pisał początkowo w Polsce, potem w zachodniej Europie, po czym wybrał się do Związku Radzieckiego uznając, że jest to państwo sprawiedliwości i szczęścia - co początkowo wydawał się prawdą, bowiem udało mu się dostać na dwór ówczesnego szefa KGB Jagody i jak wszyscy dworzanie szefów KGB w Związku Radzieckim miał wszystko, czego dusza zapragnie. Był wiceministrem oświaty w Tadżykistanie, miał konie, pałace, harem, itp., itd., co utwierdzało go w mniemaniu, że komunizm w wydaniu sowieckim jest największym szczęściem, jakie może spotkać człowieka. Jednak po pewnym czasie Jagoda pokłócił się ze Stalinem i jak wszyscy, którzy w tym czasie kłócili się ze Stalinem został rozstrzelany, a dwór jego rozpędzono na cztery wiatry - Jasieński został oskarżony o międzynarodowe szpiegostwo i zesłany na Syberię. Tam też znikają po nim wszelkie tropy. Piosenka mówi o jego życiorysie, z tym, że mówi jego własnymi słowami - jest to pastisz - naśladownictwo jego poezji, gdyż w tym, co pisał - jako młody futurysta przepowiedział sobie los - sam nie zdając sobie z tego sprawy. Piosenka jest także o tym, jaką ewolucję przeszło państwo najwyższego szczęścia od 1917 do 1982 roku. Epitafium dla Brunona Jasieńskiego."

................

Europa się wędzi niby łosoś królewski
W dymie gazów bojowych wbita na złoty hak,
Żre się kucharz francuski z szefem kuchni niemieckiej
Z ryby tak smakowitej co przyrządzić i jak.

Żaden stary się przepis nie wydaje jej godny,
Tak czy siak, trzeba będzie rybę przeciąć na pół,
Już rozpruto podbrzusze, płynie z głębi jam rodnych
Czarny kawior narodów politykom na stół.

A ja wdycham Londynu grypogenne opary
I kosztuję Paryża zgniłowonny roquefort,
Po La Manczy się błąkam, w Rzymie szukać mam wiary,
Bezskutecznie za swój pragnąc brać każdy port.

A mój port jest w stolicy krasnolicych Azjatów,
Gdzie w moździerzu historii nowy utrze się lud,
Tam mi Kałmuk otworzy duszę swoją, jak bratu,
Tam pod ziemią bogactwa siarki, węgla i rud.

Tam poeci kieszenie mają pełne dolarów
I za szczęście ludzkości przelewają swój tusz,
Tam czerwieńsze od krwi są kumulusy sztandarów
Od sztandarów zaś pąki pierwszomajowych róż.

Tam ja, Polak i były obywatel Europy
Pieśń rozwinę i formie nową nadam tam treść.
Bataliony poetów będą lizać mi stopy,
Ja im mannę gwiazd sypnę, żeby mieli co jeść!

Bruno Jasieński: niemieckie imię, nazwisko polskiej szlachty. Żyd, komunista, bywał w Rzymie, paryskie miał kontakty. W Moskwie sądzony za szpiegostwo, skazany i zesłany. Zaginął gdzieś po drodze. Odtąd los jego jest nieznany.

Drogą białą jak obłęd w śnieg jak łajno mamuta
Idę młody, genialny, ręce łańcuch mi skuł.
Strażnik z twarzą Kałmuka w moim płaszczu i butach
Żółte zęby wyszczerza, jakby kwiat siarki żuł.

Nagle widzę, żem w raju po lodowej podróży,
A on - Bóg mój, którego czciłem wam wszak na złość!
Mam więc Boga takiego, na jakiegom zasłużył,
A tam trup mój, biedaczek, zmarzł już całkiem na kość.

Pan zaś spluwa żółtawo, smarka w palce bez chustki
I na krzesło "stół" mówi, a na stół mówi "stoł",
Patrzy kucharz niemiecki wraz z kucharzem francuskim
Jak łososia z kawiorem między zęby już wziął.

Sok po brodzie mu płynie niewątpliwie czerwony
Łyka skórę i ości, wyssał oczy i mózg.
Wszak przez wieki ten łosoś był dla niego wędzony
A on czekał cierpliwie ciemny bóg pustych ust.


Jacek Kaczmarski
27.3.1982
Loading...
Loading...